pinterest-site-verification=a40a50fbfaa7880ac5b3505aece1b42d

31 października już zawsze będzie dla mnie szczególną datą (i wcale nie chodzi o Halloween, który świętuje się w Szkocji, gdzie mieszkam ;)). To właśnie 31 października 2020 roku rzuciłam etat! A raczej zakończyłam ostatni etap schodzenia z niego.

Czego się bałam?

Kiedy zaczynałam pracę jako Wirtualna Asystentka, bałam się, że to może nie wypalić. Bałam się jeszcze, że:

  • to jednak coś nie dla mnie,
  • nie znajdę żadnych klientów,
  • nie będę umiała realizować zleconych mi zadań,
  • zawalę terminy,
  • sobie po prostu nie poradzę z pogodzeniem tej pracy z codziennym życiem. 

Takich obaw możesz wymieniać w nieskończoność. Ale jedno jest pewne – większość z nich mocno nagina rzeczywistość i wynika z naszej niepewności. Niepewności, która może być spowodowana wkraczaniem na zupełnie nowy, nieznany ląd i wieloma zmianami, które naraz spadają na Ciebie.

Etapy rzucania etatu

Do bycia Wirtualną Asystentką podeszłam strategicznie.

Przyjrzałam się uważnie mojej sytuacji, wypisałam różne scenariusze, wszystkie za i przeciw. Nie chciałam z dnia na dzień rezygnować z etatu, bo najzwyczajniej nie miałabym za co żyć.

Etap 1 – dużo etatu + mało wirtualnej asysty

W pierwszym roku mojej działalności pracowałam już na pół etatu (ale uwaga!), część tego czasu spędziłam jeszcze na końcówce macierzyńskiego. Ten niestety szybko się skończył, a że nie miałam nikogo – prócz mojego Męża – kto mógłby zająć się dzieckiem, w czasie gdy ja zamierzałam pracować – musiałam kombinować.

Układ mieliśmy prosty – ja pracuję na etacie od 6:00 do 11:30, a On od 12:00 do 22:00. Piątki miałam wolne, ale On pracował od rana. Kiedy miałam więc czas na pracę jako Wirtualna Asystentka? 

Wieczorami po 20:00 oraz wtedy, kiedy moje dziecko miało drzemki w ciągu dnia. A miało ich bardzo szybko niewiele… od skończenia roczku, zero. Ale moim bonusem było to, że ekspresowo zasypiało po 19.00 😉

Pracowałam także całe weekendy. Wtedy mogłam usiąść na bite 8 godzin do komputera i nadrobić mnóstwo zadań. 

Na tym etapie brałam zadania, które mogłam realizować o dowolnej porze dnia i nocy, zaś deadline proponowałam zawsze dłuższy o 3 dni, niż mi się na pierwszy rzut oka wydawało. I to był strzał w dziesiątkę! Nieraz uratowało mi to życie. Do dzisiaj staram się tak robić i mam nadzieję, uchodzę za terminową osobę.

Zawsze będę mieć ogromny dług wdzięczności do moich pierwszych klientów, którzy nadal są ze mną. DZIĘKUJĘ WAM!!! Nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak bardzo na tamtym etapie mi pomogliście.

Dziękuję za spotkania późnym wieczorem po 21:00, po 22:00, czyli wtedy, kiedy mogłam wskoczyć na calla.

W tamtym czasie byłam przez około pół roku podwykonawcą dla innej Wirtualnej Asystentki. A Ona wymiatała!!! Była dla mnie ogromnym wzorem. Do końca życia nie zapomnę naszych rozmów, rozkmin nad zadaniami i wsparcia, jakiego mi udzieliła. To była piękna współpraca, która wiele mnie nauczyła.

Ten etap trwał rok. Szczęśliwa i jeszcze wtedy mało zmęczona – przeżyłam, łącząc wiele i nałogowo ucząc się nowych rzeczy.

Etap 2 – mniej etatu + trochę więcej wirtualnej asysty.

Minął ponad rok. Coraz więcej zadań od klientów sprawiło, że mój Mąż nie musiał już pracować dodatkowo w piątki (jego tydzień pracy to 4 dni). Za to ja miałam je całe dla siebie (czytaj: na bycie Wirtualną Asystentką).

W czwartki pracowałam standardowo 20:30/21:00 do 24:00, choć często cisnęłam do oporu (2:00-3:00 w nocy), a w piątki od 5:00 do 16:00, plus standardowo wieczorem. Był to intensywny czas. W piątki miałam regularne spotkania z klientami, a potem „trzaskanie” zadań, które się w ich trakcie pojawiały.

Moje dziecko już wtedy nie akceptowało żadnych drzemek w ciągu dnia i zdecydowałam się na oddelegowanie jednego zadania. Było to telefoniczne badanie wskaźnika NPS u klientów klienta. W październiku mieliśmy już komplet danych i zadanie się zakończyło.

Na tym etapie nadal dużo się uczyłam. Ukończyłam 28 kursów online z różnych dziedzin. Kończył się 2019 rok, a ja snułam plany…

Etap 3 – jeszcze mniej etatu + jeszcze więcej wirtualnej asysty.

Zaczął się 2020 rok. Od styczna nie pracowałam już na etacie w poniedziałki. Byłam tam tylko 3 dni w tygodniu od 6:00 do 11:30. Miałam też bonus w postaci przedszkola: 2 popołudnia w tygodniu (woohoo! To było szaleństwo ;)). 

Styczeń był także przełomowy. Zatrudniłam Asię, która jest świetną korektorką i wymiata w każdym powierzonym Jej zadaniu. Jestem dumna, że mogę z Nią pracować.

Siedziałam na etacie, bo teraz jako Wirtualna Asystentka zarabiałam mniej i bałam się z niego zrezygnować. I nie wiem, jak długo by to jeszcze trwało, gdyby nie pandemia!

Od marca do końca października byłam „uziemiona”. Nie mogłam pracować na etacie, mimo że firma, w której byłam zatrudniona, całkiem dobrze funkcjonowała w trakcie lock downu. Mój Mąż nie pracował przez 3 tygodnie na samym początku. Tamten czas był dla mnie bardzo intensywny! Klikałam po 10-12 godzin dziennie i nie czułam zmęczenia. Byłam w swoim żywiole i wtedy zrozumiałam, że znalazłam to, co chcę robić w życiu.

Mój Mąż wrócił do pracy. Ja czułam się pewnie, bo nadal miałam wsparcie finansowe ze strony etatowej firmy (w Szkocji tak to działało), dostawałam 80% mojego wynagrodzenia. A cały czas zamiast na etacie, spędzałam w domu na rozwijaniu swojego biznesu i realizacji zadań dla klientów. Pracowałam 5 dni w tygodniu od 5:00 do 12:30 oraz w weekendy, ale już znacznie mniej.

Etap 4 – TYLKO worqAssist.

Nie ukrywam, że pojawienie się pandemii bardzo mi pomogło. Mimo że siedziałam w domu, w życiu aż tyle nie pracowałam!

W październiku 2020 lock down w Szkocji został zniesiony i musiałam zdecydować, czy wracam na etat…

Chciałam działać nadal tylko w worqAssist, ale bałam się. Bardzo pomogła mi rozmowa z moim ówczesnym Szefem.

W moim „etatowym życiu” miałam duże szczęście do szefów. Mój pierwszy i ten ostatni bardzo mnie inspirowali. Obaj byli zupełnie inni, z innym doświadczeniem. Teraz miałam spotkać się z tym ostatnim, żeby ustalić, co dalej z moją pracą w jego firmie. Poszłam na rozmowę z wieloma obawami i wątpliwościami, czy dobrze robię?!

Otrzymałam ogromne wsparcie i cenne biznesowe rady. I w ten sposób, zrezygnowałam w 100% z etatu.

Czy żałuję rezygnacji z etatu?

NIE! Mimo że pracowałam z cudownymi ludźmi i wiele się od nich nauczyłam, czułam, że tam stoję w miejscu. Nie miałam opcji dalszego rozwoju, bo osiągnęłam tam prawie wszystko, co można było. 

A teraz zyskałam cenny czas. Czas, który z każdym dniem staje się dla mnie coraz bardziej wartościową walutą. Czas, który w końcu nie muszę dzielić między etat i czas na sen. Ponad 2 lata spałam po max. 4 godziny na dobę, bo szkoda było mi na to… czasu! I nie polecam takiego podejścia. Traci na tym nasze zdrowie i po takich długich miesiącach – jakość pracy.

Jednak z drugiej strony wiem, że gdybym wtedy nie przycisnęła na maxa, nie byłabym w tym miejscu co dzisiaj.

2021 rok zaczęłam z nowymi klientami i nowymi Osobami, regularnie dołączającymi do Zespołu worqAssist.

Dzisiaj, 31.10.2021 mój Zespół liczy 10 osób. Składa się z cudownych Dziewczyn, które wymiatają w tym, co robią i nie wyobrażam sobie już tej firmy bez Nich.

W 2018 roku podjęłam wielkie ryzyko. Zostałam Wirtualną Asystentką. Założyłam firmę. Zaczęłam szukać samodzielnie klientów. Byłam kilka miesięcy podwykonawcą. W 2021 roku ruszyłam z pomysłem praktycznych szkoleń dla Wirtualnych Asystentek, a kończę go z milionem pomysłów w głowie i Zespołem, dzięki któremu ich realizacja już teraz staje się rzeczywistością.

Mimo że długo rezygnowałam z etatu, niczego nie żałuję. Podzielenie tego na te kilka etapów dało mi czas i opcję rozwinięcia skrzydeł. Wiem, że Ty możesz być w innej sytuacji. Możesz mieć większe wsparcie bliskich, więcej oszczędności lub nie mieć tego i tego. Możesz myśleć inaczej niż ja, rozwijać swój biznes Wirtualnej Asystentki wolniej lub szybciej. Pamiętaj tylko, że dasz radę. Uwierz w to i działaj!

Zobacz komentarze do tego artykułu:

PS. Zapraszam Cię na Instagram, gdzie w każdą środę prowadzę live’a #worqassistnażywo 

To tam rozmawiamy na takie, a także inne tematy wokół wirtualnej asysty. Dołącz tutaj i zobacz nagrania poprzednich spotkań. 

AUTORKA WPISU

Aga Pojda worqAssist CEO

Agnieszka Pojda

CEO worqAssist, Wirtualna Asystentka, Copywriter

Dziękuję Ci za przeczytanie moich treści!  Poświęciłam mnóstwo czasu, tworząc je dla Ciebie. Dlatego będzie mi miło, jeśli dasz mi informację zwrotną w komentarzu!


Podziel się linkiem do tego artykułu – podziel się tym artykułem z innymi! Udostępnij go swoim znajomym.

Nie zapomnij o pozostawieniu komentarza – Twoje zdanie jest dla mnie ważne. Czytam je wszystkie i biorę do serca!
Dołącz do worqAssist na instagramie i facebooku – zyskasz porcję nowej wiedzy.