pinterest-site-verification=a40a50fbfaa7880ac5b3505aece1b42d

Zapraszam Cię, do odsłuchania kolejnego epizodu podcastu „Asystentka biznesów online”.

Jestem Agnieszka Pojda z worqAssist. Na co dzień tworzę spójną komunikację biznesów online i pomagam Wirtualnym Asystentkom działać skutecznie, rozwijać się i pozyskiwać klientów. 

Moim gościem w podcaście jest Justyna Stańska, znana w Internecie jako Italiana marketing. Justyna w ramach swojej działalności pokazuje, jak lepiej wykorzystać newsletter w biznesie online.

Cześć, Justyno! 

Cześć, Agnieszko! Cześć, drogi nasz słuchaczu!

Bardzo mi miło, że mogę Cię gościć w podcaście „Asystentka biznesów online”. Proszę, przedstaw się nam.

Super. Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie do tego podcastu. Tak, jak zapowiedziałaś, działam w Internecie jako Italiana. Pod tą marką tworzę swoją firmę w Internecie. Działam już około 3 lat.

Od początku moją misją było to, żeby pomóc lepiej wykorzystywać newslettery w biznesie online. To od początku było moje hasło przewodnie, ale z czasem  ten mój biznes ewoluował.

Na starcie kładłam nacisk na kwestie  techniczne — wykorzystanie newslettera, jak go założyć. Teraz bardziej specjalizuję się w strategii newslettera. Czyli w ogóle w tym, żeby zrozumieć, jaką rolę on pełni w ścieżkach klienta i jak może skutecznie przekładać się na sprzedaż, nawet przy małych bazach. To jest też właśnie moje hasło przewodnie, że pomagam zarabiać w sieci, nawet bez ogromnych zasięgów w social mediach. I to właśnie umożliwia newsletter.

Tyle w skrócie o mnie. Znajdziecie mnie na italianamarketing.pl i dziękuję za to zaproszenie, bo porozmawiamy o temacie, który jest mi tak bliski. 

Dokładnie. W worqAssist tworzę tę spójną komunikację biznesów online naszych klientów. A do niej zaliczamy nie tylko treści, jakie udostępniamy w social mediach (Facebooku, Instagramie i innych), ale także to, co piszemy do klientów i potencjalnych klientów w elektronicznych listach. W każdym tygodniu w worqAssist w ramach pracy pomagam moim klientom warsztatem copywritera i wiedzą techniczną z obsługi systemów do wysyłki mailingu.

Często też tłumaczę im, ale także osobom z mojego Zespołu, układ i cel np. sekwencji powitalnej w e-mail marketingu czy serii maili sprzedażowych. I niestety czasami spotykam się z sytuacją, w której pada pytanie: a po co im tyle tego wysyłać?

Justyna powiedz, jak przekonać takiego klienta? Czy nawet, jak przekonać siebie samego do e-mail marketingu? Czy możesz podać naszym słuchaczom 3 powody, dla których warto iść w e-mail marketing?

Jasne! Jak najbardziej. Powiem Ci, że to są znane obiekcje przed stosowaniem e-mail marketingu. Właśnie: dlaczego mam tego tyle wysyłać?

Czasami to kwestie techniczne blokują ludzi. Rozumiem, że Ty w ramach swojej pracy też w tym pomagasz i nie jest to już problemem. Tylko to zrozumienie — po co? Najważniejsza rzecz chyba, która jest przewagą w e-mail marketingu nad social mediami, to niezależność od algorytmów i tzw. różnych mód.

Bo tak naprawdę kanały w social mediach czasami zyskują na popularności, czasami tracą. W nich reguły gry wciąż się zmieniają.

Wszyscy pamiętamy, jak jeszcze kilka lat temu rządził niepodzielnie Facebook. Potem stopniowo nastąpił odpływ na Instagram. Teraz wyskakują też zupełnie nowe możliwości, z których część osób korzysta, część nie, np. TikTok albo Clubhouse. Więc kanały w social mediach ulegają modom.

Natomiast e-mail marketing jest takim stałym punktem od ponad 20 lat, który się nie zmienia aż tak drastycznie jak social media. Jest niezależny od algorytmów. Nasza baza e-mail to jest nasz zasób, należy do nas. Podczas gdy na Facebooku, na Instagramie i w innych miejscach, tylko wynajmujemy sobie taką przestrzeń. I te reguły gry w każdej chwili mogą być zmienione.

Natomiast jeżeli mamy własną bazę, pielęgnujemy ją, dbamy o nią, dbamy o te relacje z naszymi potencjalnymi klientami, to oni będą z nami niezależnie od tego, w którym kanale social mediów jesteśmy dodatkowo. Czyli wysyłanie maili jest przede wszystkim trwalsze, bardziej niezależne od algorytmów. 

A druga rzecz jest taka, że baza e-mail marketingowa, pozwala nam na bycie bliżej z potencjalnym klientem. Jesteśmy bardziej selektywni, jeżeli chodzi o zapisywanie się na newslettery niż w przypadku np. obserwowania kogoś w social mediach. Zdarza się, że obserwujemy po 200, 300 osób na Instagramie. Raczej nie mamy aż tylu newsletterów, na które jesteśmy zapisani. Więc kiedy już klient nam zaufa i jesteśmy dopuszczeni do jego skrzynki mailowej, to naprawdę można z tym zrobić bardzo dużo. O ile oczywiście wykorzystuje się e-mail marketing we właściwy sposób. To jest krok dalej. Krok bliżej w tzw. ścieżce klienta. I ludzie chętniej z tego poziomu kupują, niż z poziomu social mediów.

Z mojej bazy e-mail ok. 25% zapisanych jest moimi klientami.

25% bazy e-mail to jest jedna czwarta. To jest bardzo dużo. Podczas gdy w przypadku osób w social mediach, będzie ciężko o tak dobre współczynniki. Byłoby super, gdyby jedna czwarta, która nas obserwuje na Instagramie, tutaj kupowała. Ale wiemy, że tutaj to tak nie działa. Czyli jakby na ścieżce klienta ten e-mail marketing jest wyżej. Jest bliżej do podjęcia decyzji o zakupie. I to argument nr 2. 

A trzeci powód, dla którego warto iść w e-mail marketing, to jest według mnie możliwość personalizacji tych komunikatów.

W social mediach zawsze mówimy to samo do wszystkich. Kiedy coś komunikujemy, to komunikujemy jedną rzecz. Ciężko jest to rozdzielić.

Jak sama dobrze wiesz, to raczej dobrze się nie kończy, kiedy klienci próbują czegoś takiego dokonać. Natomiast w e-mail marketingu, możemy swoją bazę posegmentować.

Nawet w tym samym czasie mieć zupełnie różne linie komunikacyjne, zupełnie różne tematy. I do tego segmentu, wysłać np. zaproszenie do naszego np. droższego produktu, do naszej droższej oferty. A do reszty bazy wysłać zaproszenie do tańszej oferty. I zrobić to w tym samym czasie. Albo dokonać w ogóle sprzedaży zupełnie ukradkiem jakiejś oferty. To wszystko można zrobić przy świadomym wykorzystywaniu newslettera.

I co więcej, wystarczy wtedy mieć naprawdę małą bazę, żeby już mieć z tego efekty. Czyli nie trzeba już iść w social media za wszelką cenę i martwić się, jak dojść do 10 tysięcy, czy do innych dużych liczb w social mediach. Wystarczy nam kilkutysięczna baza e-mail. To już jest bardzo dobrze, żeby prowadzić naprawdę dochodowy biznes.

Po co wysyłać więcej maili do swoich subskrybentów Newslettera?

Super. W zasadzie wytłumaczyłaś teraz całą istotę i ideę e-mail marketingu. Bardzo dziękuję, mnie to mega przekonuje do działania w tym obszarze.

Jeżeli chodzi o segmentację, to jest coś niesamowitego i w zasadzie, to Ty mi otworzyłaś oczy jakiś czas temu, jak można te komunikaty fajnie pokierować. I naprawdę dotrzeć do takiego klienta, jakiego rzeczywiście szukamy. I nawet jeżeli mamy tę całą bazę, ludzie zapisują się przez różne nasze formularze na stronach lądowania itd. Z tej całości można już w środku, jak oni już są u nas, wybrać tych takich naprawdę naszych. To jest świetne.

A jeszcze chciałam się odnieść do Twoich słów. Użyłaś dosłownego cytatu zapewne od klientów: po co im tyle tego wysyłać?

Warto powtarzać swoje komunikaty marketingowe przez e-mail. Zwłaszcza na początku.

Wspomniałaś o sekwencji powitalnej. Tu warto częściej wysyłać maile.

Na początku ta osoba jest nami najbardziej zainteresowana. Warto to wykorzystać, żeby po prostu zapaść głęboko w pamięć. Bo ona właśnie wtedy, zaraz po zapisie chłonie od nas najwięcej. I warto powtarzać te komunikaty, bo w życiu każdego z nas bardzo dużo się dzieje.

Jak ja to zawsze mówię — my nie jesteśmy pępkiem świata w życiu klienta. I nikt nie czyta wszystkich naszych maili, prawda? To by było niemożliwe. Dlatego, jak powtarzamy te komunikaty, to istnieje coraz większa szansa, że zapadniemy w pamięć. A zwłaszcza jeśli e-mail marketing połączymy z działaniami w innych kanałach. Stosujemy ten e-mail marketing i ogólnie marketing wielokanałowy. To wtedy można mieć naprawdę fajne combo, które, jak sama zapewne wiesz, dobrze się sprawdza. 

Dokładnie tak, bo tutaj biegnie nam sobie ta ścieżka, powiedzmy w komunikacji e-mail marketingu, a jak w międzyczasie wyskoczy temu samemu klientowi jakiś post na Instagramie czy na Facebooku, to jest ekstra przypomnienie. Taka szpileczka mobilizująca do działania. 

Taka synergia robi się między tymi kanałami. 

Właśnie tak.

Justyna, kiedy wydałaś pierwszy e-book?

Powiem Ci, że to był 2019, więc będzie prawie dwa lata. 

W zasadzie wtedy dosyć mocno otworzyłaś mi oczy na cały e-mail marketing i chylę czoła przed Tobą, bo jesteś moim Guru.

Przekonałaś mnie, że warto w to iść i warto się rozwijać. Bardzo często wykorzystuję niektóre Twoje argumenty, niejako je „kradnę”.

One są uniwersalne. Dzielmy się nimi dalej. I niech wszyscy wysyłają dobre maile. To jest moja misja.

Coraz więcej osób mówi o tym, że warto iść w e-mail marketing

Bardzo chcę przekonywać inne Wirtualne Asystentki, że warto uczyć się e-mail marketingu.

Warto poznawać różne sekwencje powitalne, pisać maile. I też przede wszystkim przekonywać naszych klientów, że warto je pisać.

I teraz konkretnie: jakbyś przekonała Wirtualną Asystentkę, która zastanawia się, w którym kierunku się rozwijać, szuka swojej specjalizacji, że warto iść w e-mail marketing?

Bo nie ukrywam, że warto 😉

Wiesz co, tutaj są dwie fajne „odnogi” dla Wirtualnych Asystentek w temacie e-mail marketingu. Można się rozwijać w temacie copywritingu i strategii e-mail marketingowej. Pisać te maile, myśleć, z jaką częstotliwością je pisać, gdzie, co się ma łączyć, do jakiej oferty prowadzić. To jest bardzo fajne i wiem, że część Wirtualnych Asystentek czuje się dobrze w pisaniu. I wtedy bym radziła, żebyście szły dokładnie w tym kierunku, w zgodzie z tym, co Wam wychodzi najłatwiej. Zaraz powiem dlaczego. Ale chciałam powiedzieć o tej drugiej „odnodze”. 

Druga „odnoga”  jest bardziej techniczna, czyli ustawianie tych wszystkich automatyzacji, robienie segmentacji, ustawianie tego w systemach, podłączanie, wyklikiwanie, testowanie.

Zwłaszcza, jak się buduje takie zaawansowane automatyczne lejki sprzedażowe w e-mail marketingu, to jest to niezmiernie satysfakcjonujące, takie „rozkminianie” tego, jak to ma działać.

Więc takie dwie „odnogi”. I obie są bardzo ciekawe.

Nie wiem, czy jest możliwość, żeby w jednej osobie połączyć te dwie „odnogi”. Bo to musiałaby być zarówno osoba dobra w pisaniu, jak i dobra w takich kwestiach technicznych.

A jednak fajnie (tak, jak powiedziałaś), mieć taką specjalizację.

W czym Ty bardziej swojemu klientowi chcesz pomagać? Ale dlaczego warto? Już powiedzieliśmy sobie dzisiaj o tych 3 argumentach, co to w ogóle daje?

Natomiast z punktu widzenia Wirtualnej Asystentki wydaje mi się, że coraz więcej klientów formułując w ogóle swoje oczekiwania (gdzieś tam migają mi czasem ogłoszenia), wymaga obsługi takich programów newsletterowych.

Oni już przynajmniej wiedzą, że chcą mieć newsletter. Niekoniecznie wiedzą, co chcą z tym newsletterem zrobić. I wtedy rolą Wirtualnej Asystentki jest pokazanie, co mogą w ramach tego newslettera robić, że można jeszcze to dodać, to ustawić, np. taką sekwencję automatyczną, że można np. serię maili podczas akcji sprzedażowej wysłać, a nie tylko mieć tę bazę, żeby mieć. Wydaje mi się, że taka świadomość wśród klientów już jest.

I Wirtualne Asystentki, jeśli będą się rozwijać w tym kierunku, będą odpowiadać na te potrzeby. Będą odpowiadać na potrzeby rynku, który widzi, że zasięgi w social mediach są obcinane, że tu się bardzo dużo zmienia.

Coraz więcej osób mówi o tym e-mail marketingu, że warto. Z tego powodu polecam zapoznać się, przynajmniej z najpopularniejszymi systemami.

U nas chyba najpopularniejszy jest Mailerlite. Dużo osób od tego zaczyna. Jest bardzo intuicyjny, a jednocześnie umożliwia te wszystkie rzeczy, o których mówiłyśmy, czyli automatyzacje zaawansowane, segmentacje.

Warto nauczyć się takiego jednego systemu dobrze i komunikować swoim klientom, że ja w ramach tego systemu działam. A także, że ja w ramach tego systemu ustawię Ci to, to i tamto — takie rzeczy, o których Ci się nie śniło. Rzeczy, o których klienci nie wiedzą. To jest niezwykły atut.

Ty znasz rynek Wirtualnej Asysty na pewno lepiej. Ale wydaje mi się, że obsługa social mediów jest standardem, a newsletter już niekoniecznie. Prawda?

Rzeczywiście.

To jest też taki wyróżnik na tym rynku. To pozwala poszerzyć swój wachlarz kompetencji. 

Właśnie.

Wiesz co? Miałam jeszcze jedno pytanie, ale właśnie na nie odpowiedziałaś.

I to pięknie. Wiem, że długo działasz z klientami indywidualnymi, pomogłaś im stworzyć zaplecze e-mail marketingu. Tutaj opowiedziałaś mi więcej, jak ta Wirtualna Asystentka może pomagać itd.

Ale jak to wygląda u Ciebie? Pisałaś też treści maili, ustawiałaś wszystko początkowo? 

Tak. Ustawiałam. Są systemy prostsze i trudniejsze. Np. w Mailerlite wszystko idzie łatwo, na tym systemie zaczęłam pracować z większością klientów, jeżeli jeszcze nie mieli tego systemu, to po prostu pomagałam go wdrożyć od początku, podpiąć i poustawiać wszystkie formularze.

Natomiast szybko odkryłam, że dla mnie fajniejsze jest to pisanie, strategia, wymyślanie niż kwestie techniczne, które w Mailerlite jeszcze ogarniałam, ale np. w ActiveCampaign są już trudniejsze. Jest to czasami bardzo techniczne. System ma większe możliwości, ale jest to trudniejsze.

Podjęłam świadomą decyzję, że w tym kierunku zmierzam. A w ramach początków swojej działalności pomagałam po prostu klientkom, w tym co robię teraz, tylko w innym zakresie, czyli skutecznie promować swoje produkty online, realizować kampanie promocyjne. Z tego jestem dość mocno znana i w tym właśnie zakresie pomagałam ustawiać Mailerlite, wykorzystywać e-mail marketing.

Mówiłam OK, jeśli robimy kampanię sprzedażową, to jej niezbędnym elementem jest ten e-mail marketing, są te maile sprzedażowe. Nie masz maili? Możemy to ogarnąć! To szło w tym kierunku — klient miał jakąś potrzebę, cel typu sprzedaż swojej oferty —  ja wtedy podpowiadałam tak, do tego konieczny jest ten e-mail marketing. Po to, aby mieć listę sprzedażową, mieć do kogo pisać, mieć ludzi, którzy świadomie powiedzieli „tak”, wyrazili swoje zainteresowanie daną ofertą. I wtedy przypominać im się tymi mailami. 

Jak nauczyć się e-mail marketingu?

Wiem z własnego doświadczenia, że e-mail marketingu można się nauczyć. I można też nauczyć swojego klienta, jak on działa.

Ale jak się go nauczyć? Wiem, że masz mnóstwo różnych, fajnych produktów, ale od czego jako totalnie zielona” powinnam zacząć?

Jeżeli ktoś jest „totalnie zielony”, to polecam mój pierwszy e-book, o którym już dzisiaj wspomniałyśmy „Postaw na maila w biznesie online”, który (tak, jak powiedziałaś) otwiera oczy na możliwości e-mail marketingu, tłumaczy, o co tak naprawdę chodzi. Mówi więcej o lead magnetach i o tym, jak zrobić, żeby były skuteczne, żeby przyciągały odpowiednich klientów. To jest taka podstawa podstaw. Zwłasza jeśli ktoś lubi taką formę czytaną. Więc to jest totalny wstęp. 

Natomiast dla wszystkich osób, które chcą wykorzystywać e-mail marketing w bardziej zaawansowany sposób, polecam pakiet „Zaczaruj swoim newsletterem.

Ten pakiet to jest już „combo”. Uwzględnia zarówno strategie — czyli szkolenia, jak i przykłady maili — czyli szablony tekstów maili, takie na start, rozgrzewkę na rozpisanie się w różnych zakresach, maile regularne, tzw. newsletter cykliczny, maile powitalne, maile sprzedażowe, maile przed webinarem/przed wydarzeniem live. Wszystko w tym pakiecie jest.

To moje e-mail marketingowe, najpiękniejsze, najwspanialsze dziecko, w którym uwzględniłam wszystko, co wiem i dodałam te szablony. Dlatego, że wciąż miałam takie sygnały, że „ok, dobra, przesłuchałam to Twoje szkolenie o sekwencji powitalnej, bardzo fajne, ale nadal nie wiem jak to napisać”? I dlatego właśnie dołożyłam do tego pakietu szablony, żeby były na start, na rozpisanie się. I tak samo działają szablony maili regularnych, dostępne w ramach tego pakietu.

Część moich klientek mówi mi, że tak, owszem, przy pierwszych kilku mailach korzystały z tego pakietu, ale później już same pisały, bo załapały, o co chodzi. I to jest fajne. Bo to nie chodzi o to, żeby ślepo kopiować, tylko żeby samemu się tego nauczyć i zatrybić, o co w tym chodzi. Dlatego polecam pakiet „Zaczaruj swoim newsletterem” dla osób, które naprawdę chcą, z tego e-mail marketingu najlepiej skorzystać.

Ten pakiet jest naprawdę świetny.

Jest duży. Wiem. Ale jest tam wszystko.

To jest mega pigułka, która daje sporego kopa do działania.

Oszczędza czas, bo jeżeli chcesz się sama tego uczyć, to zajmie Ci to kilka miesięcy, aby poskładać tę wiedzę w całość. A ten pakiet pomaga wystartować od razu w przemyślany sposób. Pokazać profesjonalizm, że umiem działać w tym zakresie.

W ostatnim czasie zaczęłam wystawiać certyfikaty za swoje kursy, więc jeżeli ktoś potrzebuje, mogę wystawić taki certyfikat, że przerobił materiał i ma kompetencje w zakresie tych rzeczy.

Ooo Justyna, od razu po naszym spotkaniu wysyłam mail! Wiesz co, ja mam w talentach Gallupa na pierwszym miejscu Osiąganie i kiedy mam taki proof moich umiejętności, to jest dla mnie cudowne 😉

Ja tego nie przewidywałam na początku. Ale coraz więcej osób u mnie, dopomina się o te certyfikaty. Więc na razie ręcznie, ale wystawiam. 

To jest świetne dla Wirtualnej Asystentki! Cały mój zespół do Ciebie wyślę.

OK, Justyna. Z doświadczenia wiem, że newsletter to potężne narzędzie i ogromna pomoc w prowadzeniu dochodowego biznesu. Daje wiele możliwości, w tym wiele korzyści finansowych. 

Bardzo Ci dziękuję za dzisiejszą rozmowę.  Mam nadzieję, że dzisiaj przekonałyśmy nie tylko Wirtualne Asystentki, ale też ich potencjalnych klientów, którzy trafią na ten odcinek i przesłuchają go. 

Miejmy nadzieję.

A wiadomo, że jak Wirtualna Asystentka z nami pracuje, zna się naprawdę na rzeczy i chce wspierać swoich klientów, to może być idealnym uzupełnieniem całej układanki w niejednym biznesie online. Dlatego, drogi słuchaczu, polecam Ci wskoczyć na stronę Justyny www.italianamarketing.pl i poznać jej ofertę.

Przygotowując się do tego nagrania, przeliczyłam sobie, ile produktów ze sklepu Justyny już posiadam. I jest to większość. Jest to jedna z najlepszych inwestycji w moim biznesie!

Licząc średnio z pierwszego produktu, który kupiłam ponad dwa lata temu, zwróciła mi się każda złotówka stokrotnie. Polecam!

Cieszę się bardzo. Serce rośnie. Naprawdę zachęcamy. Nieważne, czy zamówisz jakąś ofertę, czy nie zamówisz, ale mam nadzieję, że to ziarenko, że e-mail marketing jest ważny, w Tobie zakiełkowało. 

O to nam właśnie chodzi.

Justyna, bardzo Ci dziękuję za rozmowę. Życzę Ci wielu kolejnych sukcesów.

Dziękuję i do usłyszenia w sieci. 

Dziękuję także, Tobie słuchaczu, za wysłuchanie dzisiejszego odcinka. A jeśli masz pytania o jakieś zadania i wsparcie Wirtualnej Asystentki w ramach e-mail marketingu, pisz śmiało na kontakt@worqassist.com

Justyna, jeszcze raz dziękuję!

Dziękuję. Do usłyszenia. Cześć!

Więcej odcinków podcastu “Asystentka biznesów online” znajdziesz TUTAJ.

AUTORKA WPISU

Aga Pojda worqAssist CEO

Agnieszka Pojda

CEO worqAssist, Wirtualna Asystentka, Copywriter

Dziękuję Ci za przeczytanie moich treści!  Poświęciłam mnóstwo czasu, tworząc je dla Ciebie. Dlatego będzie mi miło, jeśli dasz mi informację zwrotną w komentarzu!


Podziel się linkiem do tego artykułu – podziel się tym artykułem z innymi! Udostępnij go swoim znajomym.

Nie zapomnij o pozostawieniu komentarza – Twoje zdanie jest dla mnie ważne. Czytam je wszystkie i biorę do serca!
Dołącz do mnie na instagramie i facebooku – zyskasz porcję nowej wiedzy.